Kambodża: Angkor

Zdaniem NASA, od IX do XVI wieku było tu największe przedindustrialne miasto świata.  Ponad tysiąc świątyń (od małej kupy gruzu w rowie do gigantów w rodzaju Ankgor Wat), sztuczne stawy, kanały irygacyjne, ruiny pałaców, dróg, mostów i bram, po środku ogromnej, wszystkożernej dżungli. Od razu przypominają mi się ruiny Tikal, które też nagle pozostawiono na pastwę fauny i flory, po kilkuset latach owocnego zamieszkiwania, nie do końca wiadomo, dlaczego.

   

Na zdjęciach zawsze widać monumentalne, położone na środku sztucznego stawu Angkor Wat, czyli największy religijny kompleks budynków na świecie, pełen tajemniczych płaskorzeźb starożytnych tancerek i scen z Ramayany: architektoniczne odwzorowanie indyjskiej kosmologii. Dalej, począwszy od ruin Angkor Thom, co kilka kilometrów, między drzewami, za pokruszonym murem albo na środku jeziora, stoją dzieła sztuki: średniowieczne buddyjskie uniwersytety, figury hinduistycznych bogów, ołtarze, ołtarzyki i ołtarzyczki.

Docierasz tam zatem przed piątą rano, celem obejrzenia wschodu słońca i wyobrażasz sobie naiwnie, że będziesz siedzieć sobie w porannej rosie na brzegu stawu, słuchając jak ćwierkają ptaszki, a mnisi odprawiają poranne modlitwy. Okazuje się niestety, że nic z tego, bo na miejscu czeka już na ciebie milion backpackerów, oraz drugi milion chińskich wycieczek, i wspólnie uczestniczycie we flash mobie pt „całe Chiny strzelają sobie selfie na tle Ankgor Wat o poranku”, składającego się ze wrzasków, przepychanek i bitew na kije o najładniejszy kawałek stawu.

   

Potem jest już tylko lepiej, ponieważ ta sama grupa chińskich turystów, w kolejnych świątyniach na trasie, zostaje uzupełniona o amatorów „Eat Pray Love”, z których każdy musi, po prostu musi zrobić sobie zdjęcie z zamkniętymi oczami, siedząc w pozycji lotosu (że niby taki uduchowiony) na każdej okiennicy i na każdych schodach: nieważne, czy to rzeczywiście świątynia, czy starożytne wejście do sracza. Rada: wykup bilet siedmiodniowy, jeźdź po Angkor na rowerze (mimo upału) i poruszaj się pod prąd wszystkich wycieczek, najlepiej zaczynając w okolicach piątej rano. W przeciwnym razie zostaniesz stratowany.

   

Więcej zdjęć tutaj.